spokoj-ducha

Siła spokoju-film na faktach ,ktory polecam wszystkim jako inspirację do rozwoju. Pamietam,gdy sama mając lat 20 postawiłam sobie cele:miałam wiarę,odwagę i to szaloną,dążenia do sukcesu do bogactwa do bycia wysoko czegokolwiek sie dotykałam. Jednocześnie założyłam rodzinę,urodziłam dziecko,później przeprowadzka do Warszawy i zaczął się wyścig szczurów. Stawiałam sobie poprzeczki co raz wyżej jedna za drugą,biegłam dostawałam siłą ogromu pracy wielu wyrzeczeń kosztem rodziny także awans za awansem. Czułam,że żyję,tylko przyszedł moment;że mój piękny plan stał się tylko iluzją. Całość,którą stworzyłam poprostu rozprysła się a iluzja moja dała mi taki wycisk;że długo nie mogłam pojąć co takiego zrobiłam,że upadłam. Zabrakło mi w tym wszystkim mojej ciszy;tej siły spokoju wewnętrznego. W sumie za każdym razem,gdy osiągałam swoj cel,awans,stanowisko-wystarczyło zaledwie rok max półtora roku bym czuła pustkę,nudę zdając sobie sprawę z tego,że to nie jest to czego tak naprawdę chcę. Tym sposobem szłam z jednego zawodu do kolejnego z jednej firmy do drugiej;wciąż udowadniając sobie,że mogę dostać to co sobie postanowię.Duma hmm tak byłam dumna z osiągnięć,lecz pustka pojawiała się systematycznie. Szukałam siebie ,swojej drogi.Myślałam o celu o uzyskaniu celu ale tak bardzo żyłam tym końcowym założeniem;że droga do niego była walką. Nie cieszył mnie proces,to cel końcowy miał dać mi poczucie spełnienia. Czy dawał?Niestety nie! Nie byłam świadoma siebie. ..dopiero dzisiaj doświadczam czucia siebie,świadomego podejmowania kroków,decyzji,i cieszy mnie proces bo to jest cel życia. Przeszłam transformację wewnętrzną (polecam transformację numerologiczną jako narzędzie do przemiany między innymi możliwościami) , moje poczucie pustki gdy zostaje sam na sam ze soba istnieje tylko bym mogła zagłębić się w siebie. W życiu poznałam osobiście hmm pewnie około tysiąca osób ,niektóre mi imponowały,inne raczej oddalałam.Te,ktore na początku były mi przyjazne za chwile ukazywały za moimi plecami fałsz,Ci,ktorzy byli skromniejsci w obyciu zostawali bliżej mnie.Imponowałam ludziom ,ktorzy mogli dostawać ode mnie pomoc w każdej postaci często moim kosztem.Przez nich byłam kochana,pseudo szanowana,rozumiana. Gdy zaczęłam być asertywna,zaczęłam rozróżniać kto chce naprawdę pomocy wśród tych,którzy wykorzystali moją naiwność czyli wprowadziłam do mojego słownika słowo „NIE” wówczas następowało tzw „Oczyszczenie”.Fala od płaczu poprzez wyrzuty sumienia poczucie pustki aż do samotności ,któră przechodziłam podczas tej procedury życia pozwoliła mi wskakiwać na drogę moją drogę,ktora raptem okazywała się lepsza,radosna,szczęśliwa. Dziś,gdy pracuję dla ludzi jako coach duchowy ,słuchając ich rozterki całkiem jak te z mojego poprzedniego lustra doświadczeń wiem,że ich siłą jest siła spokoju oraz oczyszczanie. Pojawiają się pytania”czy można to przejść bez łez poczucia utraty pustki”? „czy można poprostu być takim jak wcześniej a jednocześnie zmienić życie”?Moja akromna opinia aczkolwiek obiektywna z obserwacji historii ludzkiej szepcze”by zaznać oczyszczenia wymaga to często utraty tego co nam nie sprzyja,często tego co WYDAJE nam się sprzyjające. Także wyjście poza swój schemat myślenia,przekonań,prowadzi do pewnego osiągniécia spokoju. Czy da sie inaczej?Może tak może nie…

Reklamy